poniedziałek, 31 maja 2010

Audiobook "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów"

Na początek zapraszam do pobrania za darmo obszernego fragmentu audiobooka "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów". Pobierz go bezpośrednio tutaj: "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów".


Książka jest autorstwa wielokrotnie nagradzanej pisarki i podróżniczki Beaty Pawlikowskiej. Obecnie prowadzi popularną audycję „Świat według blondynki” w radio ZET oraz program „Podróże z żartem” na antenie TVP2.

Autorka podąża tropem tajemnicy Majów, odkrywając prawdę na temat legendarnych Kryształowych Czaszek, Atlantydy, kalendarza Majów oraz końca świata. Trasa prowadziła przez niebezpieczne terytoria - Rzekę Skorpionów, Dom Ognia, Lodu, Ciemności i Ostrzy, przez Jaskinię Nietoperzy i Krainę Strachu zwaną Xibalba, by doprowadzić ostatecznie do... celu.
Jeżeli spodoba Ci się ta książka jej pełną wersję możesz kupić tutaj: "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów".





Dlaczego proponuję darmowy fragment?

Chciałby Ciebie właśnie przekonać do słuchania książek audio. Chciałbym pokazać Ci, jak efektywnie można wykorzystać czas stojąc w korku, w autobusie, w podróży, zmywając naczynia, czy wykonując proste domowe czynności. Dlatego wierzę, że "Blondynka, jaguar i tajemnica Majów" będzie jedynie początkiem Twojej przygody z audiobookami.

 Jak skorzystać z audiobooka?
  • pobierz i rozpakuj plik z audiobookiem
  • wgraj go na przenośny odtwarzacz MP3, telefon lub nagraj na płytę
  • słuchaj, gdziekolwiek chcesz
Pamiętaj! Słuchanie książek nie ma na celu zastąpienia czytania książek. Po prostu wiemy, jak obecny świat się zmienił i jak mało czasu mamy na kontakt z najlepszą literaturą. 8-12 godzin spędzonych przy komputerze męczy tak mocno oczy, iż nie mamy już sił patrzeć, a tym bardziej czytać. Audiobooki wydają się być znakomitym rozwiązaniem: Dlaczego warto słuchać audiobooków?

Szybki prezent na Dzień Dziecka

Teraz bez wychodzenia z domu i w niespełna pięć minut możesz zrobić genialny prezent dla swojego dziecka. Kiosk Partnerski JarasEla daje możliwość pobrania najpiękniejszych i najpopularniejszych bajek, między innymi zdobywcę I miejsca dla Najlepszego Audiobooka w głosowaniu Internautów w konkursie Książka Audio Roku 2009.

Właśnie Kiosk Partnerski JarasEla umożliwia Ci pobranie przepięknych bajkowych opowieści w wygodnym formacie audio mp3 za niewiarygodnie niską cenę bez żadnych opóźnień i kosztów wysyłki. Detektywa Pozytywkę możesz teraz pobrać w promocyjnej, niższej cenie 17,99 zamiast 24,90.


To jednak nie wszystko! Posiadamy bardzo dużą ilość „Bajek za SMS” w cenie już od 1,99

Bajki wyróżniają się wspaniałą interpretacją oraz bogatym udźwiękowieniem. Liczne dialogi, różnorodność podkładów muzycznych oraz ciekawe efekty dźwiękowe pozwalają dzieciom przenieść się w bajkowy świat.

Nie zwlekaj jednak na ostatnią chwilę i pobierz „Najlepsze z Najlepszych” już teraz :)





Detektyw pozytywka cz. 1 - audiobook
tylko teraz
17,99 zł 24,90zł
Zamów

Kto by pomyślał, że kaktus i intelekt może stać się orężem kogokolwiek. To szczególne połączenie skutecznie wykorzystuje detektyw o zagadkowym imieniu - Pozytywka.

Część pierwsza z serii książek detektywistycznych dla młodszych dzieci, autorstwa Grzegorza Kasdepke. Składa się na nią kilkanaście zagadek kryminalnych, które dzieci mogą samodzielnie rozwiązywać, podążając tropem sympatycznego detektywa Pozytywki. Całości dopełnia wspaniała interpretacja Krzysztofa Tyńca.
Detektyw Pozytywka zdobył dwa I miejsca w tegorocznym konkursie Książka Audio Roku 2009 w Głosowaniu Internautów i w kategorii Oprawa Graficzna.





Polecam także:


Smok Wawelski - audiobook
Audiobook - Bajka za SMS
Zobacz co o Smoku Wawelskim w wersji czytanej myślą nasi klienci:
"Dzieci bardzo chętnie słuchają. Dobre wykonanie."
- Waldek Szwedowski - Ocena: 5 gwiazdek
"Dzięki wspaniałemu lektorowi z przyjemnością się słucha. Bardzo tani produkt, ale jak najbardziej wart zakupu."
- Ewa Pertkiewicz - Ocena: 5 gwiazdek
"Fajna bajka. Z przyjemnością słuchałem z moim synkiem. Przypomniały mi się czasy, kiedy to mi rodzice czytali tą bajkę. Polecam"
- Szymon Kornikus - Ocena: 5 gwiazdek

1,99
Zamów




Śpiąca Królewna - audiobook
Audiobook - Bajka za SMS


 
Zobacz co o Śpiącej Królewnie w wersji czytanej myślą nasi klienci:
"Piękna bajka, której z przyjemnością słucha dzięki świetnej lektorce. Polecam."
- Ewa Pertkiewicz - Ocena: 5 gwiazdek
"Jestem bardzo zadowolony z zakupu, a dzieci jeszcze bardziej.
Może lepiej by było gdybym to ja im czytał, ale ponieważ brakuje mi czasu bajki audio to dobre rozwiązanie. ZACHĘCAM DO ZAKUPÓW"
- Janusz Lis - Ocena: 5 gwiazdek
"W sumie bajeczka krótka, ale oprócz tego, że 7-letnie dziecko zasnęło przy niej to ja również odpłynęłam w krainę snów w mgnieniu oka... Czytana przez osobę o bardzo przyjemnym i ciepłym głosie. Polecam"
- Joanna Wojciechowska - Ocena: 5 gwiazdek

1,99
Zamów





Czerwony Kapturek - audiobook
Audiobook - Bajka za SMS


 

Zobacz co o Czerwonym Kapturku w wersji czytanej myślą nasi klienci:
"Świetna interpretacja bajek, które znam z dzieciństwa, a którymi teraz fascynuje się moja córeczka"
- Izabella Wiśniewska - Ocena: 5 gwiazdek
"Piękna bajka, której z przyjemnością słucha dzięki świetnej lektorce. Polecam."
- Ewa Pertkiewicz - Ocena: 5 gwiazdek
"Super :)"
- Barbara Wcisło - Ocena: 5 gwiazdek

 1,99 
Zamów

niedziela, 30 maja 2010

Zwalczaj komary

Dokuczliwe Tobie są?





Inkwizycja PaliKota

Prawie w ogóle nie zaglądam na bloga p. Janusza Palikota. Nie należę do ludzi, którzy posługują się takim językiem i metaforą. Jego pisanie i postawa, jako polityka, zwyczajnie do mnie nie przemawia. Chyba, że priorytetem u niego jest biznes. Wtedy całkowicie go rozumiem.

Dziś zajrzałem, bo  zauważyłem u Kataryny, że odniosła się do jego wpisu. pt.: "Pytania".

Kataryna w swojej reakcji nawiązuje do przypuszczenia, że informacje podawane przez p. Palikota mają swoje źródło. Wskazuje to również na prawdomówność p. Palikota.

Moje wątpliwość na temat trzymania się prawdy budzi jego kolejny wpis: "Zahartowani". Sugeruje on w nim, że klęski jakich doznaje nasz kraj i polityka naszego kraju są właśnie teraz dlatego, że Platforma Obywatelska jest u steru i wyprowadzi nas z tych skumulowanych tragicznych sytuacji. Wierzy święcie w swoje słowa lub okłamuje swoich stałych czytelników. Gdybym ja miał wyciągać wnioski z tych dwóch zbiegających się okoliczności (funkcjonowania klęsk w naszym życiu i funkcjonowania PO) wysnułbym inny wniosek. Raczej bym je łączył w formie współdziałającej przyczyny, niż dopatrywałbym się recepty. Chyba, że klęski byłyby receptą na odsunięcie od polityki ludzi związanych z Platformą. Ale nie chcę tu uprawiać wajdalizmu.

Istotne jest to co podsuwa nam Kataryna na salonie24 zadając swoje kontrpytania. Może warto byłoby dołączyć jeszcze jedno - czy to pierwszy Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej ubezpieczony w taki sposób i na taką sumę w naszym kraju? W powojennej Polsce mieliśmy ich pięciu. Pierwszy z nich na rozkaz swoich przełożonych zlikwidował ten urząd, drugi na rozkaz swoich przełożonych przywrócił. Jak było przed wojną, tego nie wiem i nawet nie próbuję rozwikłać. W ogóle wolałbym nie tykać takiego tematu. W dobie finansowego kryzysu naszego kraju może ktoś wymyślić jakiś nowy podatek (podatek palikota) jak wcześniej tzw. "podatek belki" od osobistej sprawy, jaką tym razem jest suma ubezpieczenia.

Co do jednego jestem przekonany. Zachowania p. Palikota nie wynikają z wolności. On jest reprezentantem samowoli. Wolność nie jest przepustką do robienia wszystkiego i tego zdaje się on nie rozumieć. Samowola takich polityków pokazuje mi, że my tutaj mamy typową "republikę bananową", w której niektórzy za swoje zachowania nie ponoszą żadnej kary, a niektórzy mają ponosić, bo to jest w dobrym tonie. Za najlepszych czasów dwóch pierwszych prezydentów powojennych, to się nazywało demokracja ludowa.

sobota, 29 maja 2010

Ile zarabiasz na godzinę?

Kobieta wraca po ciężkim dniu pracy, zmęczona, podenerwowana, jej synek czeka przy drzwiach.

Synek: Mamusiu, mogę zadać Ci pytanie?
Mama: Jasne, o co chodzi?
Syn: Mamusiu, ile zarabiasz na godzinę?
Mama To nie twoja sprawa, dlaczego w ogóle pytasz o takie rzeczy?
Syn: Ja po prostu chcę wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę.
Mama: Jeżeli chcesz tak bardzo wiedzieć, to proszę bardzo: 10 zł/h.
Syn ze spuszczoną głową: aha….Mamusiu, pożyczysz mi 3 zł?

Matka się wściekła. Jeśli jedyny powód, dla którego zapytałeś ile zarabiam jest to, że chciałeś kupić sobie jakąś zabawkę albo jakąś inną bzdurę, to idź natychmiast do swojego pokoju i kładź się spać. Pomyśl, jaki jesteś samolubny.

Mały chłopiec poszedł cichutko do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Kobieta usiadła i była coraz bardziej wściekła na syna. Jak on śmiał zadać jej takie pytanie żeby dostać trochę pieniędzy?

Po jakiejś godzinie kobieta uspokoiła się i zaczęła myśleć:
Może rzeczywiście jest coś, co bardzo chce kupić za te 3 zł, i w sumie rzadko prosi o pieniądze. Kobieta weszła do pokoju synka.
Śpisz synku? Zapytała.
Nie mamusiu, nie śpię. Odpowiedział chłopiec.

Pomyślałam, że może byłam za ostra dla Ciebie. To był ciężki dzień i skupiło się na tobie. Proszę, oto 3 zł, o które prosiłeś.
Mały chłopiec natychmiast się podniósł: O, dziękuję mamusiu! I spod poduszki wyciągnął parę monet..

Kobieta zobaczyła, że chłopiec ma już jakieś pieniądze, znów się zdenerwowała.
Chłopiec przeliczył je i spojrzał na matkę.
Dlaczego prosisz o pieniądze, jeśli już je masz? Zaczęła matka.
Bo miałem za mało. Ale teraz już mam wystarczająco. Odpowiedział chłopiec.
Mamusiu, mam teraz 10 zł. Czy mogę kupić godzinę twojego czasu? Proszę przyjdź jutro godzinę wcześniej. Chciałbym się z tobą pobawić..
Matka się rozczuliła. Przytuliła mocno synka i nie wiedziała, jak prosić go o przebaczenie.


To takie krótkie przypomnienie dla Was wszystkich ciężko pracujących. Nie powinniśmy pozwolić, aby czas przelatywał nam przez palce bez spędzania go z tymi, którzy się naprawdę dla nas liczą, bliskimi sercu. Pamiętajmy, aby spędzić ten wart 10 zł czas z tymi, których kochamy.

Jeżeli jutro umrzemy, to firma, w której pracujemy wymieni nas szybko na kogoś innego.

Ale rodzina i przyjaciele będą czuć pustkę przez resztę swojego życia.

Roześlijcie to do znajomych i przyjaciół.

czwartek, 27 maja 2010

O wolności słowa już pisałem

O wolności słowa w Polsce już pisałem. Przykład wskazywał, że jedni mogą wyrażać się zgodnie ze swoim sumieniem, inni nie. Ci co mogą są na tyle hałaśliwi, że czasem nie słychać tych co mogą. Ten hałas nazywa się "polityczną poprawnością". Im ktoś bardziej ryczący, tym poprawniejszy. Jednak "cisi" mają moc "cichej wody". I to się dało zauważyć po największej katastrofie jaka była udziałem narodu polskiego, a "jakiej współczesny świat nie widział".

Znalazły się osoby, które wykazały się idealnym dziennikarskim zmysłem. Powinny być wskazywane jako wzór dziennikarstwa. Zarejestrowali na żywo wylew jaki spowodowała fala "cichej wody". Pokazali co spowodowało, że ta woda poruszyła brzegi i wylała, pokazali co ze sobą niesie ten wylew. Nie pokazali jednak, co z tym zrobić. Nikt nie ma pojęcia jak zagospodarować energię jaka się uwolniła. No! Nie można powiedzieć, znalazła się osoba, która wyciągnęła rękę by uspokoić falę. Ale hałaśliwi twierdzą, że jest wyrafinowany. Z jednej strony ośmieszyli się i skompromitowali, z drugiej jednak wciąż czynią hałas.

W każdym razie okazało się, że "cicha woda" zagłuszyła "hałaśliwych". I ogłuszyła, i wystraszyła, i przygniotła, i co najważniejsze podtopiła i podmyła.

Tymczasem Ci wzorcowi dziennikarze, jak się okazuje, wpadają teraz w niespodziewane dołki. Jakieś wilcze doły i pułapki, które zastawiają na nich hałaśliwi i otumanieni hałasem. W końcu jest demokracja i ktoś ma prawo ryć niewidoczne gołym okiem tunele, przekopy i podkopy. Ktoś inny, równie demokratycznymi narzędziami ma prawo zwołać myśliwych do wykonania odstrzału. Wszystko w świetle prawa. Potem się okazuje, że ekolodzy są ok jak pilnują podkopywania, ale jak przeszkadzają w odstrzale to już nie są ok. A wszystko z kalkulatorem w ręku. Kto by pomyślał...

Mam tu na myśli Ewę Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego oraz film "Solidarni 2010". Jan Pospieszalski uznał, że i tak zajmuje się tematyką polityczną. Spodziewał się ataków wszelkich. W końcu żyjemy w demokratycznym kraju. O ataku na Ewę Stankiewicz powiedział jednak, że to niesprawiedliwość. Sam uważam, że skoro ktoś dokumentuje rzeczywistość uchwyci ją. Nie ma tu żadnego znaczenia, czy komuś ona się podoba, czy nie. Rzeczywistość, która jest wokół nas wyraża się w wieloraki sposób. Nie ma lepszej i gorszej rzeczywistości. Nie ma lepiej lub gorzej jej pokazania. Rzeczywistość jest, albo jej nie ma. Reszta pozostaje kłamstwem.

Dziennikarstwo, jakiego się dopuściła Ewa Stankiewicz pokazało rzeczywistość istniejącą. Uczestnicy wydarzenia, które udokumentowała w swoim filmie, sami się nie spodziewali, że jest ich tak wielu, że są prawdziwi i mogą wyrazić siebie. Nie pasowali do tego co im pokazywano jako rzeczywistość. Ukryli się więc cichutko za wałami ochronnymi. Coś się urwało, spadło, rymsło i powstała fala, która przerwała zabezpieczenia. Misternie tkana, ale nieprawdziwa lub nie całkiem prawdziwa, rzeczywistość runęła.

Problem w tym, że nie wolno o tym mówić. Nawet jeżeli to się dzieje. Nawet jeżeli to widzisz. Nawet jeżeli to słyszysz. Nawet jeżeli to czujesz. Nie wolno Ci ufać swoim zmysłom. Jest ktoś, kto Ci powie co się dzieje. Jak to widzieć. Jak to słyszeć. Jak czuć. Poprzestań na tym i naucz się na pamięć - to będzie Twoja wolność!

środa, 26 maja 2010

Drodzy Klienci JarasEla :-)

Chciałbym Was zachęcić, tym wpisem, do spojrzenia wstecz na to się wydarzyło w Polsce z perspektywy kilku czołowych gazet i czasopism. W Kiosku Partnerskim JarasEla można w każdym momencie sięgnąć do wydań archiwalnych. W ten sposób możecie zorientować się w tym o czym pisano w Gazecie Wyborczej na 1 dzień, miesiąc, a nawet rok przed Tragedią i co było przedmiotem dyskusji przez cały poprzedni okres.

Wydania archiwalne Gazety Wyborczej

Wydania archiwalne Dziennik Gazeta Prawna


Wydania archiwalne Tygodnika Polityka

Wydania archiwalne Tygodnika Wprost


Zasmakuj przyszłości w naszym Kiosku Partnerskim JarasEla. Teraz znajdziesz nas na facebooku, ukrytych pod tajemną nazwą Kiosk Partnerski JarasEla. Dla niewtajemniczonych pokażę dlaczego JarasEla, bo wcale nie chodzi jedynie o wdzięcznie brzmiący zlepek imion.


Krótko pisząc i kończąc, kreujemy dostęp do czasopism i książek w elektronicznej formie zapraszając na spotkanie z e-prasą, e-książkami oraz książkami do słuchania po pobraniu on-line.


 

Opodatkować Polski Kościół

Znalazłem taką grupę na facebooku. Oczywiście nie chodzi o Rodzimy Kościół Polski, ale wyznanie Rzymskokatolickie. Kościoły katolickie w Polsce to również: Kościół Polskokatolicki w RP, Kościół Starokatolicki w RP, Kościół Starokatolicki Mariawitów, Kościół Katolicki Mariawitów i Polski Narodowy Katolicki Kościół w RP i inne (niektóre nie uznają zwierzchności papieża).


Jestem szczęśliwym wyznawcą hasła "trzymaj język za zębami w temacie, o którym nic nie wiesz", czy jakoś tak. Nie twierdzę, że przychodzi mi to łatwo. Powstrzymam się od komentarzy na temat założycieli tej grupy, bo ich nie znam, a chciałoby się użyć właściwego określenia. Coś z klasyki prof. Legutko. Podobnie z dołączającymi do tej grupy ludźmi. No cóż... jak wszyscy wiemy, nieświadomość nie jest usprawiedliwieniem.


Sam nie jestem zbyt zainteresowany takim podatkiem. Wiem jednak, że proboszcz mojej parafii płaci podatek za każdą duszę zamieszkującą jego rejon. Niezależnie od tego czy jest wyznawcą tej czy innej religii, może sobie być nawet ateistą, a nawet wypisać się z KK. I tak państwo pobiera za takie osoby podatki od parafii. Właśnie dlatego było wiadomo ilu ludzi wyjechało do UE. Tylko KK podjął się takich obliczeń. Za uczestników tej grupy na facebooku też płacą ich proboszczowie, nawet za tych najbardziej aktywnych ;-)



poniedziałek, 24 maja 2010

Nie dla tolerancji nietolerancji

Jak obserwuję grupy ludzi, które najgłośniej wołają o tolerancję, to widzę, że z ich strony nie ma na co liczyć. Tam skąd pochodzę mówi się, że krowa, która ryczy najgłośniej, mało mleka daje. Mądrość ludowa pewnych sytuacji przewidzieć nie mogła, ale to jeszcze nie znaczy, że te sytuacje nie są zwyczajną powtórką z historii. Na pewno rządzą się takimi samymi mechanizmami, jakimi ludzkość posługuje się od samego początku.

O czym właściwie chciałem pisać? O tym, że należy, a nawet trzeba tolerować każdy nie religijny ruch, a nawet antyreligijny. Każde zachowanie wykraczające poza prawo naturalne, wspólnotę i szacunek wzajemny. Nie wolno jednak tolerować żadnych objawów szacunku wzajemnego, wspólnoty - religijnej zwłaszcza i poszanowania do wartości wyższych. Najwyraźniej ludzkość musi jeszcze raz dotknąć dna swojej egzystencji, a może nawet głębiej, by zrozumieć, że nie tędy droga. Tylko czy pobierze naukę, skoro wcześniej nie pobrała?

Określa się to demokracją. Demokratycznie jest być niereligijnym, ale religijnym być jest niedemokratycznie. Demokratycznie jest krytykować ludzi, którzy nie godzą się na zabijanie nienarodzonych, ale zabijanie nienarodzonych jest demokratyczne. Eutanazja też będzie objawem demokracji. I będzie demokratycznie przydzielana, niedemokratycznie będzie wykazywanie woli długiego życia, zwłaszcza w chorobie. Niechciana ciąża jest demokratyczna. Mówienie, że nie ma niechcianych ciąż, tylko jest konsekwencja własnego postępowania i potrzeba zachowania odpowiedzialności osobistej jest niedemokratycznie.

Żyłem i edukowałem się w demokracji ludowej, ale miałem starego nauczyciela. Pewnie dlatego nie potrafię połączyć demokracji z głupotą. Zresztą nie mam i nie mogę mieć tolerancji do głupoty. Nie mam jej w najlepszych swoim interesie. Pozwolę drugiemu człowiekowi być głupcem, to w konsekwencji otoczę się głupcami i sam zgłupieję. Przecież, tak naprawdę, ja wiem co to jest norma i normalne zachowanie. Nie mogę udawać, że jest inaczej. Jakoś nie cieszy mnie kompromis z własną głupotą. Nie wolno mi się poddać.

Nie potrafię nazywać tolerancją to, co tolerancją nie jest. Nie będę nazywał demokracją to, co demokracją nie jest. Głupotę będę nazywał głupotą, a idiotyzmy, idiotyzmami. Tolerancja nie ma nic wspólnego z akceptacją. Demokracja nie ma nic wspólnego z brakiem ograniczeń i zahamowań. Nie będę wchodził na ścieżkę samozaprzeczeń. I nie będę tego tolerował w swoim otoczeniu. Będę wyrażał swój pogląd i mam gdzieś "polityczną poprawność". Dla mnie to taki sam żart jak "mój brzuch, moja sprawa". Wprawdzie efekty są makabryczne, ale ja w tym nie uczestniczę.

Ziemia jest płaska

Ziemia jest płaska

Autorem artykułu jest jaras jarty
nie wszystko co uznane ze powszechnie wiadome jest prawdą i odpowiada rzeczywistości

Dlaczego masz wierzyć w to co mówią uczeni? Skąd możesz mieć pewność, że tak właśnie jest, że poznajesz prawdziwą naturę wszechświata, a nie jesteś jedynie ofiarą oficjalnej wersji, związanej z np. czyimś interesem? A może to zaszło tak daleko, że skutki ogłoszenia prawdy byłyby katastrofalne?

Dzięki dostępnym technologiom, internetowi i znajmości języków, możesz komunikować się z ludźmi, o których myślałeś, że nie istnieją. Badając otaczającą cię rzeczywistość, możesz dojść do dość zaskakujących wniosków. Okazuje się, że Ziemia jest... płaska. Ta teoria ma swoje potwierdzenie w latach badań naukowych, studiowania literatury i rozmów z wielkimi naukowcami. Możesz się z tym zgodzić lub nie - ale nie możesz przejść obok tego obojętnie!

Dla większości ludzi na świecie, współczesna nauka to przecież coś w rodzaju okultyzmu, nie związanego z realnym światem. Większość wynalazców nie miała nic wspólnego z teoriami naukowymi. Oni wynajdowali technologię, czyli coś całkowicie rzeczywistego i namacalnego.

Po ponad pięciu wiekach zacofania, prawda została ponownie odkryta i ujawniona. Ziemia nie jest okrągła, ani tym bardziej się nie kręci. Gdyby Ziemia miała być kulą, to powierzchnia mórz czy oceanów byłaby zakrzywiona, a tak nie jest. Mapa naszej planety mieści się na planie koła. W środku jest zimna Arktyka. Krawędź mapy stanowi lodowy wał wysoki na około 50 metrów. Słońce i Księżyc mają nie więcej niż 52 kilometry średnicy. Oba ciała niebieskie okrążają Ziemię, a ich pozorne wschody i zachody są wynikiem złudzenia wywołanego perspektywą. To tak jak z torami kolejowymi, które wydają się spotykać ze sobą w punkcie odległym od obserwatora. Księżyc nie świeci światłem odbitym, tylko własnym. Kopuła niebios, na której lśnią gwiazdy, jest oddalona od powierzchni dysku o około 6000 kilometrów.

To po czym stąpamy my, ludzie, wcale nie jest kulą. Jest płaskie i równe jak wielka pizza. A wszelkie kosmiczne rewelacje naukowców to jedynie stek bzdur - uważają członkowie Międzynarodowego Towarzystwa Badaczy Płaskiej Ziemi.

Moja mała strefa tajemnic
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 23 maja 2010

Odnowienie wiary

Ostatnio często spotykam się ze stwierdzeniem, że Jarosław Kaczyński zmienił swój wizerunek. Można ręce załamać. Można też uznać, że ludzie to idioci. Nie tyle, że zdarzają się idioci, co idiotami są. Ja już wiem, że z idiotami się nie dyskutuje. Łatwo dać się ściągnąć na ich poziom i dać pokonać doświadczeniem. Dlatego nie polemizuję z ludźmi, którzy próbują mi wmówić, że szacowny Jarosław Kaczyński przez swoje (jakieś) 30 lat politycznej aktywności wypowiedział z 10 zdań, które stanowią to co on reprezentuje, jakie ma poglądy i na co oraz do czego dąży.

Niemniej jednak, muszę się przyznać, czasem myślę nad takimi ludźmi. Mam w sobie dużo zrozumienia, tolerancji, a nawet akceptacji do zagubienia życiowego. Mam barwny życiorys. Sporo się działo w moim życiu, dlatego nie wychodzę z negacją, a jedynie stwierdzam fakty. Coś podobnego jak komisja badań wypadków lotniczych, która ustala jedynie przyczyny wypadków, nie winnych. Od tego są inne instytucje. Mówi się o kilku niedociągnięciach, co ma na celu uniknięcie ich w przyszłości. Podobnie i ja tutaj, jedynie stwierdzam jakiś fakt, jakieś oddziaływanie, określam to po imieniu i pozostawiam do przemyślenia każdemu, kto będzie miał czas i ochotę poddawać się trudnemu procesowi.

Idiota, jak nietrudno się domyśleć, jest najmniej zainteresowaną osobą, by to zmienić. W swoim głębokim przekonaniu wierzy, że jest normalny, a nawet więcej, może uznawać, że jest jedynym normalnym w całej masie idiotów. Warto o tym pamiętać, gdy ma się jakieś dziwne odczucie, że ktoś próbuje robić z nas idiotów. Prawdopodobnie jest mu to potrzebne, nie tyle po to by nas poniżyć, co samemu poniżonym się nie czuć. Nie trzeba z takim kimś walczyć. Walczący ma to do siebie, że walczyć musi. Jak mu zabraknie przeciwników zacznie walczyć z samym sobą. Taka już natura walczącego, idioty walczącego zwłaszcza.

Niestety ostatnio przeciekło do wiadomości publicznej sporo zdań wypowiedzianych przez Jarosława Kaczyńskiego i przypisywanych jemu, a notowanych już jakiś czas temu. Np, okazało się, że nie współpracował z radzieckim reżimem. Ba! Nie współpracował nawet z ich pośrednikami działającymi na terenie naszego kraju. Jeszcze gorzej! Siedział z tego powodu! Uczciwy polityk? No co Ty... każdy idiota wytrąci Cię z tej iluzji. No może nie trzeba idioty, w końcu polityk to polityk. Zasłużyli sobie ciężką pracą na swoją opinię. Niemniej jednak, gdy patrzę na historię Jarosława Kaczyńskiego trudno mi pozbyć się wrażenia, że na tle naszych rasowych polityków, wygląda jakoś naiwniacko. Wszystko wskazuje na to, że nie tylko swój własny interes ma w byciu politykiem. Ideowiec jakiś taki...

A przecież gdyby współpracował dziś byłby zupełnie inaczej ustawiony. Nie będę tu rzucał znanych już ogólnie nazwisk i wydarzeń. Ile takich sytuacji i nazwisk jeszcze czeka na swoje zalegalizowanie, czyli, uznanie je przez czynniki oficjalne, to wspominać nie trzeba. Z drugiej jednak strony, gdzie oni są? Część z nich już popełniła samobójstwo. Niektórzy naprawdę samo-bójstwo. Niektórzy odpadli. Część z nich zupełnie na margines, część jeszcze zaczem da się zobaczyć przy jakichś okazjach. Potrafią się ogolić, uczesać i pokazać. Nawet mądrze gadać. Dokładnie na poziomie tych, którzy chcą z nimi gadać. Najlepiej, w ostatnich dniach, wejść na top komentując tę niekontrolowaną eksplozję słów od Jarosława Kaczyńskiego. Przecież nie wolno pozwolić, by ludzie dowiedzieli się, że on ma coś więcej do powiedzenia niż oni pozwalają nam słyszeć.

Pamiętajmy jednak, że być może oni wcale nie chcą nam coś wmawiać. Może oni tylko chcą odnowić swoją wiarę. Przecież akurat kończą się święta Wielkiej Nocy, co pozwoliło ogromnej części naszego społeczeństwa odnowić swoją wiarę. W związku z katastrofą smoleńską również spora część naszego społeczeństwa mogła odnowić swoją wiarę. Podoba mi się nazwa "wielkie narodowe rekolekcje". Można było dzięki nim zobaczyć, że pewne narodowe wartości są jak najbardziej aktualne i na miejscu. Dlaczego więc tamci oni maja być gorsi. Też sobie odnawiają wiarę. Jaka wiara takie owoce.

sobota, 22 maja 2010

Godność - przewodnik szamana

Szaman szedł przez las i zastanawiał się nad ludzkim postępowaniem. Wciąż widział nad nim piętno ich słabości. Wiedział, że Bóg obdarzył ludzi ich słabościami i że miał w tym właściwy cel. Miało to, jak wszystko inne, służyć kształtowaniu lepszego charakteru i zachowań. Służyło dobru.

Nie wszyscy ludzie jednak potrafili to pojąć. Wielu kierowało się w swoim postępowaniu emocjami. Nie rozumieli, że stawali się w ten sposób ich niewolnikami. Ludzie potrafili ustalić sobie jakieś poglądy na sprawy. Dla obrony tych poglądów potrafili przekłamywać rzeczywistość. Żyli w jakimś nieistniejącym świecie, przekonani, że to czym się otoczyli, jest prawdą. Często musieli sięgać do przemocy, by przekonać innych, że ich prawda jest prawdziwsza.

Wokół ludzi panowała przemoc i nieporozumienie. Byli zdani na łaskę własnych namiętności. To powodowało w nich zwątpienie, a zwątpienie odbierało wiarę w dobro i sens życia. Nie pamiętali, że zostali powołani by doświadczać i obserwować człowieczeństwo, a nie dać się temu opętać.

Zatrzymał się na skraju drzew i spojrzał przed siebie. Widok był niezwykły i niezmienny od pokoleń. W każdym razie na tyle powolny, by nie zauważyć zmian. Parę kroków dzieliło go od niewielkiej skalnej przepaści, pod którą płyną wartki strumień. Rzeka, która karmiła żyjących w okolicy ludzi. Bez wody, zwierząt w lesie i możliwości uprawy roli, nie wyżyliby w tej okolicy. Szaman wiedział, że nie wszędzie na świecie tak jest. Są miejsca, gdzie jest tylko woda, tylko las, tylko roślinność, ale są też miejsca, gdzie jest tylko piach albo tylko skały. Tutejsi ludzie mieli wszystko co jest im potrzebne do życia. Mogli z tego korzystać kiedy chcieli. Mieli więc czas by podążyć za głosem zamieszkującego w nich Ducha. Bożej Iskry, którą był obdarowany każdy człowiek. Wydaje się jednak, że im mniej ludziom wygodnie w życiu, tym bardziej odwołują się do swej boskiej strony natury. Choć nigdzie nie ma ludzi doskonałych, tutejsi wydają się wyjątkowo zagubieni. Czy mógł coś na to zaradzić? W końcu był ich szamanem.

Pamiętał, jaką kilka lat temu przeżył próbę. Nie wiadomo z jakiego powodu kilku młodych mężczyzn podrzuciło mu pod okno chaty kupę gnijących ostów. Ludzie rzadko zbliżali się do jego chaty. Kontaktowali się z nim wyczekując go na drogach, u rozstajów lub na skrajach wsi. Odważniejsi i szczycący się cierpliwością, wchodzili na szczyty okolicznych gór. Szaman zawsze czuł zew wzywający go do konkretnego miejsca. Na długo wcześniej wiedział z kim się spotka i w jakim celu. Zawsze był gotowy i przygotowany do tego co się miało wydarzyć. Ludzie zależeli od niego, nie on od nich. Doskonale o tym wiedział, ale starał się by nikt tego nie odczuwał jako ujmy.

Poszedł do wioski młodzieńców zapytać co chcieli osiagnąć, ale rozpierzchli sie tak, że musiałby się z nimi ganiać. Zwołał więc ich matki, by przemówiły do ich rozsądku i by sprzątnęli bałagan, który zrobili mu przed domem. Wszyscy się zgadzali, że to nie było dobre zachowanie i że wszystko musi zostać przywrócone porządkowi. Uspokojony wrócił do domu.

Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że zgniłe osty nie zniknęły ani do wieczora, ani rankiem do południa. Zebrał wszystko i spalił, poświęcając siłę dymu duchom rozsądku, by spłynęły na młodzieńców, otrzeźwiając ich przed popełnieniem kolejnej głupoty. W końcu mogłaby się w nich zebrać taka miara, której nie dałoby się pokonać samym rozsądkiem.

Pamiętał, że ludzie zależą od niego, nie on od nich. Nie mógł sobie pozwolić na wątpliwości i poddanie namiętnościom. Straciłby swą moc i do końca życia musiałby się czołgać, upokorzony tym, do czego by się zniżył podejmując grę młodzieńców. W tej próbie miał zachować swoją godność.

piątek, 21 maja 2010

Zwierze - przewodnik szamana

Tuż po świcie szaman zaczynał swoje rokroczne o tej porze roku rytuały przywołania deszczu. Liście na drzewach już dawno przestały być zielone. Pora była najwyższa nakarmić Ziemię po tym, jak straciła soki karmiąc roślinność, która w tym roku dała piękne plony. Wkrótce trzeba będzie ją otulić puchem ochronnym przed zimowymi mrozami.

Rozłożył rzeźbione kamienie w krąg. Pochodził z wielopokoleniowego rodu szamanów w tej społeczności. Każde pokolenie coś wniosło w swoje szacowne rzemiosło. Rzeźbione kamienie były dumą rodzinną. Skóry do swoich grzechotek i bębenków też używał ze zwierząt niespotykanych w tych okolicach. Kilka pokoleń wcześniej, kilku braci, wyruszyło po nauki do innych szamanów rozsypanych po wielkim świecie. Ta rodzina wiedziała jak wielki jest świat. Wiedziała, że większy niż poznany. Przynieśli nie tylko wiedzę, której wcześniej nikt tutaj nie znał. Wzbogacili również swoje rytualne narzędzia. Wyróżniali się we wszystkim co robili.

Znał wszystkich w swojej wiosce. Znał wiele pokoleń ludzi, którzy ją zamieszkiwali. Robił dla nich wszystko co potrafił i najlepiej jak potrafił. Kochał tych ludzi, byli całym jego życiem. Oczywiście zaraz po tej niezwykłej kobiecie, która niedawno zawędrowała w tych odległych od centrum świata zakątkach. Mówiła, że się zgubiła, ale on wiedział, że to było przeznaczenie. Urodziła mu wspaniałego syna, który śpi co całonocnym płaczu z powodu wyrzynających się pierwszych ząbków. Już czuć siłę jego szczęk, a to dopiero początek.

Dym z kadzideł zaczął roznosić miłą woń naturze, która potrafiła być przychylna szamanowi. Kiedy było trzeba potrafił nią zawładnąć, tak, jakby potrafił zmieniać pory roku, pogodę i miał wpływ na rośliny. Wszyscy szanowali jego dzieło. Spojrzał w niebo. Czyste i błękitne, mimo dopiero rozpoczynającego się dnia. Pomyślał, że czeka go więcej pracy niż zwykle. Skoncentrował się bardziej, rozpoznał, gdzie kryła się przyczyna niesprzyjającej, choć przyjemnej pogody. Postanowił, że tym razem nie będzie prosił, a kazał. Duchy natury czasem potrzebują otrzeźwienia. I wtedy usłyszał kobiecy głos:

 - ty cymbale!

 - dlaczego nazywasz mnie cymbałem?

 - przywołujesz deszcz, a mój mąż jeszcze nie zebrał ziarna z pól!

 - zawsze o tej porze przywołuję deszcz, potem dbam o ziemię, która rodzi wasze ziarno, gdy otulam ją puchem chroniącym przed mrozem, potem karmię rodzącą wasze ziarno ziemię, by dała życie wszystkim roślinom, potem dbam, by ta ziemia, która rodzi wasze ziarno, nie spiekła się w słońcu letniej pory, nie mówiąc, że dbam o dobrą aurę przy każdej potrzebie jaka jest w wiosce i robię to dłużej niż ty żyjesz i twoja matka i jej matka, a twój mąż ma tylko raz w roku zebrać ziarno we właściwym czasie, a to mnie nazywasz cymbałem?

 - bo to ty przynosisz alkohol do wioski, przez który on nie ma czasu i sił zebrać ziarno!

 - w wiosce jest dość ziarna by starczyło dla każdego potrzebującego, a alkoholu przynoszę tyle, ile chce wioska, nie jestem od pilnowania co z nim robicie, nie mnie nazywaj cymbałem.

Odeszła z płaczem, ale zdania nie zmieniła, choć już tak nie krzyczała, wciąż powtarzała, że to on jest cymbałem.

Szaman odwrócił w stronę nieba by wyrazić swoje zdanie na temat tego, co się tutaj przed chwilą stało, ale poczuł pierwsze krople deszczu na twarzy. Szybko zebrał swoje rytualne narzędzia do magicznego worka i nie gasząc ognisk, odszedł w swoją stronę.

Po drodze naszła go tylko krótka refleksja: "zawsze uważałem, że moim przewodnikiem zwierzęciem jest jaguar, ale dziś myślę, że to baran".

środa, 12 maja 2010

Debata dla kandydata

Jak sie robi debaty telewizyjne z udziałem polityków wyjaśniał niedawno na swoim blogu i w swoim programie R.Ziemkiewicz. Dziś można przeczytać o jeszcze jednym obliczu robienia takich debat na blogu Marka Jurka.

Sprawa jest prosta. Trudno do uwierzenia dla nas widzów. Czy naprawdę Wałęsa powiedział do Kwaśniewskiego "Panu to ja mogę najwyżej nogę podać". Kwaśniewski taki stateczny, spokojny i kulturalny polityk. W wielu miejscach można jeszcze usłyszeć, że to był najlepszy Prezydent Polski. A jednak przed debatą z Wałęsą zachował się agresywnie i nieprzyjemnie. A przy włączonych kamerach uśmiechnięty i grzeszny, prawdziwy przykład zachowania. Jego żona beza je łyżeczką. Tylko się od nich uczyć. Byle nie zaglądać za uszy.

Tusk również pokonał swojego rywala Kaczyńskiego Jarosława poza wizją. Jeszcze ciekawiej - podczas programu. W odpowiednich miejscach siedzieli odpowiedni ludzie i zachowywali się odpowiednio. Z jednej strony jakaś nie istniejąca pielęgniarka, która przez rządy ówczesne premierowskie zarabiała tak mało, że mniej się nie da. Inna rzecz, że Tusk jako taki sam premier udowodnił, że się da, ale co z tego. Polski nie ogarną ogólnoświatowy kryzys gospodarczy. Dopiero teraz stoimy na jego progu. Znacznie większego, ale takie to już mamy czasy. Jaki premier, takie czasy, że pozwolę sobie sparafrazować hrabiego. W tej debacie też wygrało zakulisowe, niewidoczne na wizji chamstwo i zachowanie godne pseudokibiców, a jednak dotyczące reprezentacji politycznej naszego kraju.

Fajnie, że to się już przejadło i jest szansa na kulturę w polityce, a kabaret wróci do kabaretu, tam, gdzie jego miejsce. Szansa na to naprawdę jest.

Gdzieś czytałem próbę ustalenia czym kierują wyborcy w Polsce. Wydaje mi się, że Wolą Boską. Na to nie nada się żaden public relation, ani nawet próba "zagarnięcia żałoby". Tym nie da się manipulować. Co gorsza, Bóg też nie manipuluje, choć zdarzają się tacy, którzy w to głęboko wierzą. Czasem odpuszczają i chwytają się łatwiejszego argumentu, że to kler manipuluje. Zwłaszcza wtedy, kiedy przypominają sobie, że to w co głęboko wierzą to to, że nie ma Boga! Religia to jedynie taki sam pomysł na rzeczywistość jak idee i filozofie zrodzone w głowach ludzkich. No cóż... nawet im nie współczuję, ale jednego jestem pewien, ludzie wierzący w Boga na frajerów nie wychodzą.

Więc niech sobie politycy robią te debaty. Ona są najbardziej potrzebne dziennikarzom i twórcom tych swoich reality show, bo wypasione auto, zajebisty telewizor i rewelowe mieszkanie trzeba spłacać. A wyborcy i tak, jeśli idą do wyborów, to za głosem serca.

wtorek, 11 maja 2010

Zacznij Przyciągać Pieniądze

Bujda czy potwierdzony sposób na bogacenie się?

Oceń samodzielnie, zanim stracisz szansę...

Witam bardzo, czerwcowe szkolenie Joe Vitale zaczyna wywoływać coraz większą burzę w Internecie, głównie za sprawą ludzi próbujących za wszelką cenę udowodnić, że "to nie działa".

Parafrazując popularne hasło z kampanii reklamowych, ktoś mógłby napisać: "Śmiali się, gdy szedłem na szkolenie Joe Vitale, ale gdy po szkoleniu zacząłem mieć coraz więcej pieniędzy..."

Wiem osobiście, że szkolenia Dr Joe Vitale są niezwykłe, ale sam temat może wydawać się kontrowersyjny. Dlatego postanowiliśmy zrobić coś, co umożliwi absolutnie każdemu sprawdzić bez żadnych zobowiązań, czy to go przekonuje czy nie. Dlatego dzisiaj...

Ściągnij i przeczytaj, ZANIM zapłacisz

Namówiliśmy Joe Vitale, aby udostępnił nam swój bestseller"Zacznij Przyciągać Pieniądze" (w oryginale "Attract Money NOW!" do ściągnięcia przez naszych Czytelników bez zobowiązań.

Ta książka stanowi punkt wyjścia szkolenia, które odbędzie się 26 czerwca w Warszawie. Szkolenia, które może odmienić podejście do pieniędzy i realnie wpłynąć na ich stan posiadania każdego, kto weźmie w nim udział. Jeśli Cię to interesuje, wykonaj 2 kroki:

  • Ściągnij i przeczytaj ebooka Joe Vitale pt. "Zacznij Przyciągać Pieniądze", bez żadnych zobowiązań, aby dowiedzieć się, na czym to tak naprawdę polega i odkryć, że nie ma tutaj żadnej afery, ale sprawdzona filozofia działania, która niejednemu człowiekowi pomogła z sukcesem.
  • Zarezerwuj tutaj miejsce na szkoleniu Joe Vitale "Zaginiony Sekret Przyciągania Pieniędzy", które odbędzie się 26 czerwca w Warszawie. Jeśli zrobisz to do środy 12 maja, skorzystasz z niższej aż o 200 zł ceny za wejściówkę.
Bardzo istotne jest, aby zacząć działać OD RAZU. Wiesz z pewnością, że to klucz do sukcesu. Nie odkładać na później rzeczy, które mogą mieć wielkie znaczenie. Przeczytaj tę książkę DZISIAJ.

Ściągnij ją i jeszcze dzisiaj wieczorem zapoznaj się z treścią, a jutro dokonaj rezerwacji na szkolenie, na którym Joe Vitale pokaże Ci dokładnie, jak poprzez zmianę siebie, zmienisz swoje otoczenia na takie, o jakim marzysz. Wiem, że to brzmi niewiarygodnie.
Też tak kiedyś myślałem...

Tango libido na Netlogu

Przeróbka tekstu "Tango libido". Wpadłem na ten pomysł wspominając koncert Maćka Maleńczuka i nucąc sobie tą piosenkę. Zauważyłem, że można zmienić słowo garderoba na netlog i przerobiłem całość. Sami ocenicie na ile mi się udało.

Ona by chciała do trójkąta
ona by chciała jeszcze raz,
I po Netlogu mi się pląta,
Lecz ja niestety klikam pas,
Ja chyba całkiem oszalałem
Czym to się skończy kto to wie
Już Naszą Klasę przeleciałem,
A ciągle lecieć mi się chce...

Ref: Tango libido ona by chciała do trójkąta
Tango libido ona by chciała jeszcze raz,
Tango libido i po Netlogu się pląta,
Tango libido lecz ja niestety klikam pas...

Chyba już całkiem zwariowałem
Na myszę kłade łapę swą,
A Nasza Klasa to za mało
I o Netlogu myślę już
Ja przecież wcale nie chcę źle,
Chcę wziąść w ramiona cały świat,
Wszyscy koledzy mówią nie
A koleżanki raczej tak..

Ref: Tango libido ona by chciała do trójkąta
Tango libido ona by chciała jeszcze raz,
Tango libido i po Netlogu mi się pląta,
Tango libido lecz ja niestety klikam pas...

Czy to jest fotka czy emotka,
Tu nawet blog miłością jest,
Więc czemu płaczesz dziś dziewczyno,
Przygodna życia Twego treść,
Gdy od wieczora aż do ranka
Dobre komenty robisz mi,
Tak dużo czasu spędzasz w domu,
Że nawet mąż wybaczy Ci...

Ref: Tango libido ona by chciała do trójkąta
Tango libido ona by chciała jeszcze raz,
Tango libido i po Netlogu mi się pląta,
Tango libido lecz ja niestety klikam pas...

Nie jesteś w końcu taka młoda
Na profil wchodze właśnie twój,
Ratując resztki swej urody
Wkleiłaś tylko same nogi,
Więc jeśli teraz nie to kiedy,
O inną fotkę proszę już
Priwa zachowaj dla kolegi
A dla mnie wreszcie wklej swój biust :)

Ref: Tango libido ona by chciała do trójkąta
Tango libido ona by chciała jeszcze raz
Tango libido i po Netlogu mi się pląta,
Tango libido lecz ja niestety klikam pas...

Tango libido na Netlogu

poniedziałek, 10 maja 2010

Konserwatywno-katolicki radykalizm

Znowu mnie naszło. Coś ta moja głowa nie chce przestać myśleć. W zasadzie trudno wymyślić sposób na niemyślenie, ale jeśli ktoś ma jakieś pomysły, to chętnie je przemyślę.

Przeczytałem dziś tekst krytykujący Dziekana Wydziału Prawa UW, prof. Krzysztof Rączki za odwołanie konferencji "Prawne i etyczne aspekty humanitarnej ochrony zwierząt". Nawet zostało to określone zaściankowością Warszawy w porównaniu do Princeton, z którego to ma przyjechać prof. Peter Singer. Kilku polskich naukowców nie chcąc być z nim kojarzonych wycofała się z konferencji, co w konsekwencji przeniosło wydarzenie z UW do warszawskiej księgarni Traffic.

Najciekawsze jest to, że winą w tym artykule autor obarcza konserwatywno-katolicki radykalizm.

Tak więc to bardzo źle, że w naszym kraju chroni się życie poczęte. Ciężarne kobiety nie noszą w swoich łonach jakichś nieokreślonych zwierzątek. Urodzone dziecko natomiast ma pełne prawa ludzkie już po urodzeniu, ale jeszcze zanim rodzice o tym zdecydują, czy je chcą naprawdę, czy tylko tak je spłodzili i urodzili, dla jaj. Cztery tygodnie powinni mieć na rozstrzygnięcie tego dylematu.

To ja już wolę być katolem.

Więcej ciekawostek na temat prof. Petera Singera można poczytać w Wikipedii. Bardzo cywilizowany człowiek, trzeba przyznać. Wstyd i hańba, że tak został potraktowany w naszym kraju. Najwyraźniej nie nadajemy się do takiej Europy i Świata jaki promują takie światłe umysły. Dobrze, że mamy takich zacnych redaktorów jak Jacek Żakowski, ostatnio ostoja cywilizacji w tym naszym zaścianku.

Nie wiem jak pan Żakowski, ale ja pisze dużo wolniej niż myślę i sporo mi już tych myśli przez głowę przeleciało zanim doszedłem do tego momentu. Trochę innymi wartościami się kierujemy. Nie tylko jeżeli chodzi o pojęcie ciemnogrodu, ale i o wzroście gospodarczym myśląc mam ochotę coś innego potrzymać w swoim ręku.

Wszystko chyba rozbija się o tzw. tolerancję. Niektórzy mylą ją z pobłażliwością. Niektórych doprowadza to do zaniku instynktów samozachowawczych. Zadziwiające jednak jest to, że określenie tolerancyjny w żadnej mierze nie można przyłożyć do prawdziwej tolerancji, tej z definicji. Niestety, tolerancja jest jedną z podstaw konserwatywno-katolickiego radykalizmu. Dlatego musi być wyśmiana lub przeinaczana.

Pewnego dnia, dzięki światłym umysłom na poziomie prof. Singera możemy stanąć przed problemem wyjaśnienia, że doskonale rozumiemy zadane pytanie, z racji wypadków, chorób czy starczego wieku nie utraciliśmy możliwości rozumienia kwestii eutanazji adobrowolnej i potrafimy obronić nasze stanowisko. A zwłoka, o którą akurat prosimy, ma nam tylko dać możliwość jej przedstawienia i nie jest próbą egoistycznego odwleczenia zabiegu. I wcale nie zapomniałem gdzie odłożyłem ostatnie wyniki badań

W coraz większej mierze to jacyś urzędnicy i przeszkoleni pracownicy różnych instytucji tworzonych dla naszej ochrony, decydują  za nas o tym, co dla nas lepsze. Być może to pogląd konserwatywno-katolicko radykalny, ale my tutaj nie młodniejemy.

Poniedziałek, czysta radość

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Poniedziałek, wstajesz rano, czujesz się świetnie, wiesz, że to będzie świetny dzień. Kochasz poniedziałki, najpiękniejsze dni tygodnia. Za kilka kwadransów wrócisz do pracy, która daje Ci tyle satysfakcji. Czujesz się wolnym człowiekiem, dlatego każdy poniedziałek to jeden z najciekawszych dni nadchodzącego tygodnia.

No jasne, pora się obudzić. Takie sny nie służą dobremu humorowi w poniedziałkowy poranek, w którym trzeba wrócić do pracy. Wiem, wiem, nienawidzisz poniedziałków. Wystarczy, że klikniesz "Nienawidzę Poniedziałków". Może to jednak nie był zły sen...

niedziela, 9 maja 2010

Nie trzeba być prorokiem

Czasami czytam polityczne i około polityczne oraz politycznie brzmiące i przebrzmiewające komentarze dziennikarzy. Ostatnio bardzo znacząco okazuje się, że miałem dobrego czuja odrzucając jednych, a innych darząc coraz większą sympatią, chęcią i wolą czytania.

Czasem nawet to skomentuję. Może to się przyczynić do postrzegania mnie jako zwolennika jakiejś formy uprawiania polityki lub nawet partii politycznej. Moje prawdziwe poglądy polityczne są jednak zbyt odległe od naszych politycznych reprezentantów bym się do tego poczuwał. Jednak jestem wyznawcą dwóch postaw życiowych: po pierwsze, primo, "Co mnie obchodzi co Ty o mnie myślisz?", po drugie, primo, "Żyj i daj żyć innym". Uważam też, że moje zdanie, nawet jeśli stwarza jakieś pozory, jest moim zdaniem bądź opinią, a nie oceną działań innych lub, co gorsza, kogoś poniżaniem. Takie podejście do moich słów może wynikać jedynie z samooceny czującego się moimi słowami dotkniętym. Na to niestety wpływu nie mam, kto i jak odczytuje sobie moje słowa i do jakich swoich celów je używa.

Dziś przeczytałem tekst:
"Czuję, że PO i występujące w jej interesie media establishmentu sięgnęły po metodę, która dała Tuskowi zwycięstwo w debacie przedwyborczej dwa lata temu. Wtedy sekretem zwycięstwa było pousadzanie poza kadrem i zasięgiem mikrofonów facetów, którzy chamskimi obelgami, porykiwaniem i tupaniem skutecznie wyprowadzili Kaczyńskiego z równowagi. Ponieważ wiadomo, że Jarosław Kaczyński nie potrafi sobie poradzić z chamstwem i zwykle nie wytrzymywał, kiedy atakowano brata albo matkę..."
Rafał Ziemkiewicz Co mi mówią, co sam widzę, co czuję (1)

Pamiętam jak dalece niepoprawnym zostało odczytane wystąpienie Kaczyńskiego u Lisa, ponieważ zgodził się na to tylko pod warunkiem, że przywiezie własną publiczność. Dlaczego akurat Lisa dotknął ten wątpliwy zaszczyt nie będę komentował w świetle słów R. Ziemkiewicza, który jest dużo lepiej obeznany z telewizją ode mnie. Już zwyczajnie nie muszę tego robić, skoro zrobił to jasno i czytelnie autorytet w dziedzinie.

Sprawiedliwość, jak powiadają, nie rychliwa, ale zawsze wyjdzie na wierzch. Nasi politycy mogą tylko wyciągać wnioski z tego jak pewne narzędzia działają w rzeczywistości. My, elektorat, nie musimy się dzięki niej czuć nieprzypasowanymi do rzeczywistości odrzutkami. To My pozostaliśmy normalni, a politycy, którzy zwrócą się do nas muszą być odważni, bo wiedzą już czym się kończy próba manipulowania Nami. Piszę to jeszcze przed wyborami. Nie tylko tymi prezydenckimi.

Nie trzeba być prorokiem by stwierdzić, że wkrótce powstanie nowa siła na potrzeby starej nomenklatury, dla której nie ma znaczenie władza, czy opozycja, byle być. Niestety, nie tylko sprawiedliwość stoi po stronie Polaków. Czas też już robi swoje.