
Jest w KK taka "instytucja" zwana Doktor Kościoła. Środowisko, które przegapiło rolę Matki Jezusa w powstaniu chrześcijaństwa lepiej by zrozumiało, chyba, określenie doktorzyni... czy jakoś... Bo chodzi mi o kobiety. Wśród Doktorów Kościoła, czyli osób bez których doświadczenie chrześcijaństwa byłoby uboższe, a i samo misterium poznania Boga byłoby płytsze, jest ich kilka. Nie będę wymieniał imion, nie próbuję tu niczego propagować, wręcz przeciwnie, ja tu ośmieszam. Jest propozycja by do tej ekipy dołączyła Polka, propagatorka modlitwy, którą trudno odmówić bez konkretnego wsparcia Sił duchowych. Sił stojących po tej samej stronie co owa kandydatka na Doktora Kościoła.
Bardzo wyraźnie widać, że ludzie twierdzący, iż Kościół katolicki kiepsko traktuje kobiety, bardzo płytko poznali Boga i niewiele wiedzą na temat Wiary katolików. Nie potrafią zauważyć i zrozumieć, że religia to coś więcej niż uważają, przerasta ich i nawet o tym nie wiedzą. Tym samym, krytykując Kościół wystawiają świadectwo o sobie, a nie o Kościele.
Ilustracja pochodzi ze strony
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz